Dudziaki w Zbąszynku - 1.05.99


Galeria zdjęć Zbąszyńskich:

Pierwszego Maja w Zbąszynku (dawne woj. Zielonogórskie) odbyły się Pierwsze Ogólnopolskie Spotkania Kapel Dudziarskich.

Około dwadzieścia kapel, w których składzie grały dudy, kozły lub gajdy spotkało się aby wziąć udział w konkursie oraz koncercie "Dziadkowi przyjaciele". Można było tam ujrzeć większość z dud występujących w Polsce, a więc obydwa typy dud wielkopolskich, kozła białego i obecnie rzadko spotykanego kozła czarnego, dudy żywieckie oraz podhalańskie. Prawie wszystkie kapele grały polska muzykę ludową. Jedynym wyjątkiem był zespół Slainte! z Warszawy, grający muzykę celtycką z północnej Hiszpanii i Szkocji. Zaproszony zespół szkocki niestety nie dojechał.

Konkurs odbył się w Domu kultury kolejarza. Przez prawie pięć godzin jury składające się z etnomuzykologów (w tym doktor i profesor) przesłuchiwało kapele, z których każda miała przedstawić dziesięciominutowy program.

To kapele, które udało mi się zidentyfikować, natomiast występowało jeszcze kilka, co do których nie mam danych.

Najwspanialej chyba wypadła "młodzieżowa" kapela braci Byrtków (obydwaj po siedemdziesiątce) grający na skrzypcach i dudach żywieckich, którzy dali takiego czadu, jak żadna kapelka. Szczególnie zaprzyjaĽnili się z zespołem Slainte! z którym zagrali sesję na świerzym powietrzu. Na przemian graliśmy muzykę żywiecką i celtycka, aż skrzypek żywiecki stwierdził "Konkurencyja!". Na moje pytanie dlaczego tak kiwają się do rytmu podczas swej żywiołowej muzyki, dudziarz odpowiedział: "Taka góralska nerwa".

Po przesłuchaniach odbyła się parada przez miasto, której celem był pomnik Tomasza Kotkowiaka, lokalnego koĽlarskiego guru - zapalonego wychowawcy, który wykształcił ponad dziewięćdziesięciu koĽlarzy i dudziarzy. Na jego cześć, na skwerku pod pomnikiem, wszyscy uczestnicy zagrali jednocześnie, przyczyniając się do powstania takiego zgiełku, że zachodziła obawa o szyby w oknach pobliskich domów. Bowiem jak rzekł w swej mowie Jurek Skrzypczak, organizator imprezy, członek zespołu Kotkowiacy oraz wnuk Tomasza Kotkowiaka, wszyscy, którzy grają na koĽlej skórze są przyjaciółmi dziadka.

Taki też tytuł miał wieczorny koncert "Dziadkowi przyjaciele", w którym wzięli udział ogłoszeni laureaci i wszyscy ci uczestnicy, którzy chcieli. W efekcie na scenie spotkały się kapele grająca muzykę żywiecką, wielkopolską oraz celtycką.

Ogólnie impreza udała się doskonale, głównie chyba dzięki Jurkowi Skrzypczakowi, któremu udało się zorganizować całą imprezę oraz sprowadzić te wszystkie kapele do Zbąszynka.

Jedną z ciekawszych właściwości tego festiwalu było to, że wystąpili na nim wykonawcy prezentujący bardzo różne kierunki w muzyce ludowej, mieliśmy więc zespoły "hard-folklor", zespoły typowo ludowe oraz folkowe. Jest to ciekawe zjawisko, gdyż najczęściej organizatorzy są dość restrykcyjni w doborze kapel i tak na przykład kryterium kwalifikacji na festiwalu w Kazimierzu było tak ostre, że nie przyjęto góralskiej kapeli grającej z dwoma skrzypkami, ponieważ oryginalna kapela góralska ma w składzie tylko jednego skrzypka. Z kolei na festiwalach folkowych rzadko pojawiają się kapele folklorystyczne. Na szczęście tutejsze grono kwalifikujące nie było tak dewocyjnie dogmatyczne, jak to w Kazimierzu i mogliśmy mieć przegląd muzyki bardzo różnorodnej. To bardzo dobrze, gdyż w tej imprezie chodziło o to, żeby móc posłuchać dobrej muzyki, nie zaś by zamknąć się w gronie ortodoksów i wzajemnie prawić komplementy.

W przyszłorocznej edycji pojawią się być może Szkoci oraz Niemcy grający swoją własną dudziarską muzykę, impreza ma więc szansę zyskać rangę międzynarodowej. Mam teĽ nadzieję, że działania marketingowe będą lepiej skoordynowane i więcej słuchaczy będzie miało okazję zapoznać się z tego typu muzyką.

Pawel Dziemski


Copyright: Paweł Dziemski 1998, 1999, 2000
Ta strona jest częścią: Pierwszej Polskiej Strony Dudziarskiej