GAJDY JANA KAWULOKA

URSZULA PATRYK

Dla Jana [Kawuloka - przyp. MBi] przez całe życie najbardziej frapującym instrumentem były gajdy. Gdy był dzieckiem, zawsze przysłuchiwał się gajdoszom, a jak podrósł, uważnie podpatrywał budowę tego instrumentu. Nie było to łatwe, tym bardziej, że każdy gajdosz czy twórca gajd usilnie strzegł tajemnicy swego wyrobu. Wszak od jakości gajd zależał priorytet gajdosza we wsi. Dlatego Kawulok imał się różnych sposobów, aby pojąć i poznać ich budowę. Janowi Tacinie opowiadał: "... U Skały było wiesieli... a zanim gajdosz kansi poszeł, tóżech tóm szczypkym przistawił ku jego gajdzicy, a blajsztychym jech poznaczowoł, w kierym miejscu łon mo dziurecki do tej gajdzicy... Podla tych znaków jo gajdzicę zrobił doma...". Ponieważ nie miał koziej skóry, a przypadkowo znalazł w lesie zabitą sarnę, przeto po wyprawieniu skóry, razem z bratem z niej właśnie skonstruowali miech. W tych początkowych latach Jan współpracował z bratem, Michałem, nad wykonaniem gajd. Najwięcej problemów mieli z "dymlokiem".

I w tym przypadku uciekli się do chytrej sztuczki. Pożyczyli gajdy od starego gajdosza Skotniarka i "... w tym dymloku z jednej skóry tak może szwarny kąsek... gwózdki wyjyni łostrymi klyszczeczkami, coby Skotniorz nie poznoł i skórym... łodjyni i podziwali się tam do postrzodka...". Teraz już chłopcy wiedzieli, że w środku dymloka musi być trzecia deska w kształcie ramki. W ten sposób zdobyli wymiary na dymlok i tak powoli konstruowali cały instrument.

Później, po wielu latach zrobił Kawulok drugie gajdy. I na tych gajdach grywał na "pobabach", weselach. Najczęściej na wesela chodził z Kohótym z Mlaskawki. Już wtedy cieszył się dużą popularnością, bo był dobrym muzykiem, a - jak sam zauważył - "Jyny w łokolicy nas było pięć par gajdoszy. Dwo byli z Kóniakowa, dwo byli na Jistebnym, a jeden był na Jaworzynce. Ale na Jaworzynce gajdosz się pominół i jo potym mioł wziynci. Jo był gajdoszem...".

Gdy się ożenił, ze względu na nawał prac gospodarskich i w obawie przed tym, by się nie rozpić, gdyż zwyczaj nakazywał sowicie częstować gajdoszy wódką, zrezygnował z gry na gajdach, a nawet sprzedał instrument. Przez dwadzieścia lat nie brał gajd do rąk.

Po II wojnie światowej zdopingowany przez "Cepelię", a ściślej - przez prezeskę oddziału "Cepelii" w Katowicach, M. Voelplową, powrócił do swego dawnego zajęcia. Zaczął robić fujarki, gajdy, rogi pasterskie. W sumie po wojnie zrobił około 20 sztuk gajd (sam się nie bardzo mógł doliczyć), w tym dla zespołów "Mazowsze" i "Śląsk". Większość gajd zrobił dla "Cepelii", a ta pośredniczyła w sprzedaży za granicę (między innymi do USA).

Aby zrobić gajdy, trzeba być nielada mistrzem. Nie tylko umiejętności instrumentalisty, ale i zewnętrzny wygląd gajd oraz jakość ich głosu decydowały o popularności danego gajdosza w "dziedzinie".

W przeszłości gajdy zdobiono rogiem kozim, a także cyną i blachą mosiężną. W Istebnej do dzisiaj opowiadają o tym, jak to Kawulok transportował rogi z Cieszyna autobusem PKS. "Otóż w lipcowy, upalny dzień wszedł z workiem pełnym rogów do autobusu - wspomina Jan Kukuczka. - Rogi wydawały nieprzyjemny zapach. Na jednym z przystanków do autobusu wsiadła jakaś wczasowiczka i od razu zgorszonym głosem zauważyła, iż coś >>okropnie śmierdzi<<. Niedługo znalazła winowajcę w góralskim brucliku i z oburzeniem zarządała od Kawuloka, by opuścił autobus. Ale Jan Kawulok nie widząc innego wyjścia powiedział do podróżnych: "Tóż wiycie ludeczkowie, ta paniczka cosi szpatnego zrobiła, a symnom się wadzi". To wystarczyło, aby rozładować nieprzyjemną atmosferę w autobusie, a zgorszona dama na następnym przystanku opuściła pojazd...".

Prócz gajd, Jan Kawulok robił też trombity i rogi pasterskie. (...) Kawulok w specyficzny dla siebie sposób wniósł je do "żywego muzeum" - swojej izby twórczej. Tam można było nie tylko je oglądać, a także śledzić proces ich powstawania. Co więcej, Kawulok umiał wydobywać z nich najpiękniejsze dźwięki i równie interesująco o nich opowiadać.

[Tekst pochodzi z książeczki autorstwa Urszuli Patyk pt. "Ujec Kawulok (niepowtarzalna indywidualność istebniańskiej kultury)", wyd. Macierz Ziemi Cieszyńskiej, Cieszyn 1987].


Copyright: Paweł Dziemski 1998, 1999, 2000
Ta strona jest częsci+/-: Pierwszej Polskiej Strony Dudziarskiej