Tin whistle czy fujarka

Muzyka celtycka. Z niej właśnie narodziło się to co nazywamy dzisiaj fokiem - muzyka żywa, rozwijająca się, nie zastygła w sztywnej formie, ale mocno tkwiąca korzeniami w przeszłości i tradycji muzycznej. Urastająca w siłę na wyspach brytyjskich w latach sześćdziesiątych, kiedy w Polsce jedynym przejawem muzyki tradycyjnej mogły być wykastrowane produkcje zespołów pieśni i tańca na dożynki lub infantylne wplatanie tematow pseudoludowych do piosenek big-bitowych.

Od pewnego czasu słyszę jednak u muzyków folkowych dziwną nutę w głosie, gdy mówimy o polskim rynku muzyki folk i muzyce celtyckiej. Tendencja ta pojawia się też w atykułach czy wywiadach w pismach "niszowych" poświęcających trochę miejsca muzyce folk. "Tak, graliśmy kiedyś muzykę irlandzką (szkocką, etc. ), podobała nam się na początku bo wydawała się nam tajemnicza i pradawna. Ale jak spojrzeliśmy na to z boku, to ujrzeliśmy, że tak na prawdę jest prostacka, oparta na skali dur-mol. Każdy głupek może wziąć do profańskich łap flażolet i udawać szkota. Dlatego rzuciliśmy to w cholerę i zaczęliśmy grać muzykę polską (bałkańską, żydowską, etc.)".

A przecież w Polsce nikt jeszcze nie gra naprawdę po irlandzku czy szkocku. Każdy ze znanych zespołów wypracowuje swój własny styl. Styl własny, ale nie szkocki czy irlandzki. OpenFolk bez wątpienia są doskonali, wypracowali własny syl interpretacji melodii celtyckich - porywający i subtelny, ale nie można powiedzieć, że grają po szkocku, irlandzku czy bretońsku. Grają po openfolkowemu. Podobnie Carantouhill - ogniste jigi i reele porywają, ale po prześledzeniu ich kolejnych kaset można stwierdzić, że uzyskując charakterystyczne brzmienie różnią się znacznie od kolegów z wysp.

Nie deprecjonuję wielkości dorobku tych zespołów, bo jest on niezaprzeczalny. Nie mówię także, że trzeba koniecznie grać tak jak gra się w Irlandii, Szkocji czy imnym kraju, gdzie dana muzyka się narodziła. Każdy muzyk ma prawo wybrać własny kierunek. Chodzi mi głównie o różnorodne możliwości jakie daje ten jeden nurt w muzyce folk.

Tak na prawdę, pierwszy polski zespół nie dający się na pierwszy rzut ucha odróżnić od muzyków szkockich usłyszałem kilka dni temu. Shannon, którego pierwsza płyta "Loch Ness" była dość przeciętna, w nowym wydaniu oszołomił bogactwem brzmienia, które uzyskał paradoksalnie po pozbyciu się chórków oraz syntezatora a skupieniu się na głosie wokalisty i współgraniu fletów ze skrzypcami. I tak właśnie Shannon uświadomił mi jak wiele jeszcze jest do wygrania w muzyce celtyckiej, ile sposobów interpretacji i rozbudowy o które się jeszcze nikt się u nas nie pokusił.

Stało się to, o czym pisałem rok temu na łamach Pierwszej Polskiej Srony Dudziarskiej. Na naszych oczach powstaje prawdziwy rynek muzyki folk. Nie rynek w sensie ekonomicznym (on nadchodzi trochę póĽniej) ale rynek rozumiany jako stan świadomości i zapotrzebowanie na tą muzykę. Pojawia się coraz więcej zespołów. Stare zespoły zmieniają brzmienie i grają coraz lepiej. Breiz urozmaicił swoją muzykę i sprawił, że stała się jeszcze bardziej Bretońska. Cotton Cat z kolei przedryfował na pozycję poezji śpiewanej. Doskonale! Przez to różnicowanie, będzie więc w czym wybierać. Spragnieni celtyckiego brzmienia nie będą już skazani na OpenFolk - bo tylko on jest dostępny w sklepach. Nadchodzi możliwość wyboru.

Wracając do głównego wątku - rzecz nie w tym, że któryś z nurtów muzyki jest uboższy. Zespoły pozostawiające nurt celtycki, by grać muzykę na przykład środkowoeuropejską nie zrobiły tego, ponieważ muzyka celtycka jest mniej rozwojowa od innych, chociaż mogą tak sami myśleć. Po prostu im się znudziło. I dobrze! Nikt nie musi grać tego, co mu nie odpowiada. Ale rzecz w tym, żeby jasno to powiedzieć, a nie spoglądać z uśmieszkiem na inne kapele i sarkać - o, ci znów udają Szkotów.

Czy można powiedzieć, że ktoś w Polsce gra naprawdę po Irlandzku? Na pewno nie ja. Także nie większość czołowych zespołów folku gaelickiego w Polsce. Ale każdy wypracowuje swój własny styl, niespotykany gdzie indziej i każdy pracuje nad tym, żeby jego muzyka uzyskała głębię i prawdę.

Slaitne!

Snori


Copyright: Paweł Dziemski 1998, 1999, 2000
Ta strona jest częścią: Pierwszej Polskiej Strony Dudziarskiej